W jaki sposób zachowują się najbardziej zwariowani CEO na świecie?

  • 19 listopada 2014
  • 11589x

Właśnie tak. Jak ja. Przyjmują wszystkie zaproszenia do nawiązania kontaktu w LinkedIn i wszystkie zaproszenia do grona znajomych na Facebooku. Lub przynajmniej powinni. „Ale na miłość boską dlaczego?“ Czytaj dalej. Wszystko Ci wyjaśnię.

Jaroslav Šedivý

Nie, wcale nie oszalałem. Mam swoje powody, dla których przyjmuję wszystkie zaproszenia z obu sieci społecznościowych. Według mnie są one rozsądne.

Jest ich dokładnie dziesięć:

  1. „Prywatność? Co to jest?“

    Nigdy nie rozumiałem zbytnio tych histerycznych debat dotyczących prywatności w Internecie. Co ludzie mogą się o mnie dowiedzieć? Nic. Ja sam określam, ile informacji umieszczam na swój temat w Facebooku lub gdziekolwiek indziej. Więc o czym tu dyskutować?
  2. Rekomendacja

    Z pewnością już wiesz, że najlepszym sposobem na znalezienie dobrej pracy jest osobista rekomendacja od kogoś. Gdybym chciał się w przyszłości zatrudnić, będę miał zdecydowanie większe szanse dzięki szerokiej sieci kontaktów.
  3. Marka osobista

    Większość ludzi dowie się o mnie więcej prawdopodobnie za pośrednictwem mojej firmy Teahouse. Dzięki nawiązaniu kontaktu, Teahouse nie będzie już postrzegana jako anonimowa marka – ale nabierze ludzkiego wymiaru i zyska większą wiarygodność.
  4. Prośba o radę

    Co dwie głowy, to nie jedna. Wystarczy wpisać zapytanie lub prośbę na Facebooku (lub LinkedIn), by w ciągu kilku minut (lub godzin) otrzymać bezcenny feedback od ludzi – ich uwagi na temat mojej decyzji, rady w danej sprawie itd.
  5. Większe zaangażowanie

    Jeżeli ludzie nawiążą ze mną kontakt za pośrednictwem mojego konta osobistego, wzrośnie ich zaangażowanie (w wydarzenia bieżące, komentarze, konkursy...) – w porównaniu z sytuacją, w której są oni sympatykami „wyłącznie“ konta firmowego Teahouse Transport.
  6. Prostota

    Naprawdę nie mam za dużo wolnego czasu – i nie chcę zarządzać na każdej sieci społecznościowej dwoma różnymi kontami: jednym prywatnym i jednym przeznaczonym dla „osoby publicznej“. Teraz mam wszystko w jednym miejscu. Nie zamierzam tego zmieniać.
  7. Gwarancja dla klientów

    Pomyśl sam: jeżeli w gronie swoich znajomych będziesz miał dyrektorów danej firmy… będziesz się czuł pewniej, prawda? Zawsze masz do dyspozycji „najwyższą instancję“, do której możesz się zwrócić, jeżeli nie jesteś zadowolny z ich obsługi klienta. (A jeżeli naprawdę masz jakieś zastrzeżenia do firmy Teahous, napisz do mnie koniecznie – natychmiast się tym zajmę. I mówię to całkiem poważnie.)
  8. Przygodaaa!

    Jeżeli ktoś tak jak ja uwielbia marketing online, to wie, że jest to ogromne wyzwanie – wypróbować ten eksperyment bezpośrednio na sobie. Ostrożność zostawiam sobie na emeryturę. Teraz jestem za bardzo ciekawy, aby nie spróbować.
  9. Klout score

    Im więcej ludzi nawiąże ze mną kontakt na sieciach społecznościowych, tym większy będę miał zakres wpływu – oraz możliwość zwiększenia między innymi Klout score. Z pewnością nie będę Barackiem Obamą… ale nawet nie zmierzam w tym kierunku. Mam nadzieję.
  10. Witamina B

    „Co? Jaka witamina?“ Chodzi o to, że: Niemcy wykorzystują eufemizm „Witamina B“ (Beziehung) do opisu jakiejś znajomości – na przykład w szukaniu pracy. Być może posiadanie dyrektora Teahous w gronie znajomych nigdy nie pomoże Ci w życiu…

… ale jeżeli nie będziesz go tam miał, to nie pomoże Ci na 100%.

Więc jak, chcesz spróbować, czy naprawdę przyjmuję każdego?

Dodaj mnie w LinkedIn.

Lub na Facebooku.

Jaroslav Šedivý, CEO Teahouse Transport

Comments